Automatyczny dozownik do mydła w płynie

Mieszkanie w bloku ma w mojej ocenie jeden wielki minus i jest to oczywiście mały metraż. Nawet jeśli pokoje są całkiem przyzwoitej wielkości to z reguły odbywa się to kosztem łazienki. Tak to właśnie wygląda w moim domu. Miejsce zwane u nas ubikacją ledwo mieści kabinę prysznicową i toaletę. Jest to dla mnie bardzo drażliwy temat i nie przespałam przez to wiele nocy.

Wiszący dozownik mydła

dozownik do mydła w płynieNo a powodem największych moich zmartwień jest mikroskopijna umywalka, która ledwo odstaje od ściany. Umycie w niej rąk tak aby nie zalać łazienki to nie lada wyzwanie. Choć to również da się wyćwiczyć. Głównym moim dylematem było umiejscowienie na tejże umywalce mydła. Wiadomo nie sama wodą człowiek ręce myje, a drogeryjne pojemniczki z płynem czyszczącym nijak nie mieściły się na wąskim pasku przy ścianie, który podobno jest dla nich przeznaczony. Już nie mówiąc o tym, że zabierały one miejsce, którego i tak już mam niewiele. Dlatego, też potrzebowałam patentu, który oszczędzi biedną umywalkę i da mi komfort trzymania mydła w jej obrębie. I choć to niewiarygodnie udało się takie rozwiązanie znaleźć. Tak więc w moje łazience mam teraz automatyczny dozownik do mydła w płynie. Działa to mniej więcej tak, że na ściennie wisi sobie małe, zgrabne urządzenie. Wystarczy dotknąć przycisk a dozownik wypuszcza odpowiednia ilość płynu prosto na ręce. To bardzo proste i wydajne urządzenie. Finalnie oszczędziłam, nie tylko miejsce, ale ilość zużywanego mydła.

Mieszkając dłużej w moim blokowym mieszkanku zostanę chyba ekspertka od aranżacji małych przestrzeni. Może nawet powinnam się tym zająć zawodowo. Automatyczny dozownik do mydła w płynie to nie jedyny patent jaki odkryłam. W końcu poza mikroskopijną łazienką mam tez jeszcze niewiele większą kuchnie. Cóż tak się właśnie mieszka w blokach.